Kino jest zaraz po telewizji ulubioną pasywną rozrywką mas. W większych miastach masowo powstają multikina z kilkoma salami projekcyjnymi. Dzięki temu każdego dnia można obejrzeć wiele różnych filmów. Ostatnim hitem są specjalne sale, przeznaczone do wyświetlania filmów w technologii trójwymiarowej. Ostatni hit 3d, który zarobił krocie, to film Jamesa Camerona „Avatar”. Plotka głosi, że scenariusz do niego powstał kilka lat wcześniej, jednak specjaliści od efektów specjalnych orzekli, że jest on nie do zrealizowania pod względem technicznym. Technologia komputerowa rozwija się jednak w zawrotnym tempie i Cameron mógł wykorzystać „niemożliwy do zrealizowania” scenariusz. Efekt może rzucić na kolana niejednego odbiorcę. Mimo, że trójwymiarowy Avatar to zdecydowanie przerost formy nad treścią, to ta forma jest tak imponująca. Magiczny teatr barw o niespotykanej intensywności, fascynujących kształtów, krajobrazów oraz muzyka, która przyprawia o szybsze bicie serca to coś, czego jeszcze nie było w trójwymiarze.
Filmy wykonane w technologii 3D generują bardzo duże koszty. Dlatego powstało niewiele tego typu produkcji. Jednak sukces kasowy Avatara, który był wyświetlany równolegle także w dwóch wymiarach, otworzy z pewnością nowy rozdział w historii kina. Film akcji oglądany przez trójwymiarowe okulary, dostarcza nieporównywalnie więcej wrażeń niż oglądany w swojej tradycyjnej formie.
Zjawisko tatuażu jest bardzo mocno powiązane z Yakuzą - japońską grupą przestępczą. W czasach shogunatu władze japońskie miały w zwyczaju odseparowywać przestępców od reszty społeczeństwa. Te dosyć mocno zauważalne tatuaże miały kształt pierścienia wokół ramienia. Odsunięci od społeczeństwa mężczyźni trzymali się razem, co zaowocowało gangiem, który następnie przekształcił się w mafię dzisiaj znaną jako Yakuza. Rozległe i wielobarwne tatuaże, noszone z dumą by pokazać swój status i poświęcenie, stały się ich znakiem rozpoznawczym. Garnitur z tatuażu oraz ból przez jaki przechodzą podczas tatuowania świadczą o ogromnym przywiązaniu tych ludzi do przestępczej społeczności. Sztuka tatuażu odegrała ważną rolę w opracowywaniu podstaw tej organizacji. Chcąc zakryć upokarzające tatuaże, świadczące o ich karze, zakrywali je kolejnymi. W filmach często pojawia się motyw japońskiego tatuażu Yakuzy.
Co prawda początki tej kariery były dosyć ponure, dzisiaj jednak nie można kwestionować jej artystycznych walorów. Kobiety są integralną częścią mafijnej społeczności Japonii. Żony, kochanki i dziewczyny również mają możliwość ozdobienia swojego ciała. Czasami te kobiety używają tatuażu do zademonstrowania przynależności do gangu, ale zdarza się również, że robią to by pokazać swoją posłuszność i wierność członkom gangu, z którymi są związane. Wiele publicznych łaźni ustawia zakazy dla kąpiących się z tatuażami. Obecnie japońskie społeczeństwo traci swoją nieprzychylność co do tatuaży i tych, którzy je posiadają. Młodzi ludzie w większości pojmują tatuaże jako formę czystej sztuki bez powiązań z Yakuzą. Na dzień dzisiejszy tatuaż japoński (pomijając Yakuzę) na równi ze współczesnym tatuażem europejskim pełnią zasadniczo funkcje głównie ozdobne.
Produkowanie takich kart jest również świetną zabawą i na tyle łatwą, że do zabawy zaprosić możemy nawet dzieci. Razem z nimi możemy wykonywać np. zaproszenia na urodziny czy nawet obrazki, które powieszone na ścianie będą stanowiły wspaniałe udekorowanie pokoju dziecka. Tego typu rzeczy można również wykonywać cyfrowo, co czyni je jeszcze bardziej profesjonalnymi.
Zbieranie przeróżnych pamiątek z wakacji w stylu kart pocztowych, faktur, biletów lotniczych czy innych papierowych elementów pozwoli nam wykonać pamiątkowy album, który z pewnością będzie wspaniałym prezentem dla ukochanej osoby. Dobrym pomysłem na wypełnienie sobie wolnego czasu jest tzw. scrapbooking, czyli notes na wycinki. Taka własnoręcznie zrobiona książeczka może być o niczym, ale jest szczególnie piękna, gdy zawiera ona te najbardziej pamiętne okresy naszego życia jak ślub bądź pierwsze lata naszych dzieci.
30 września mogliśmy podziwiać niesamowity spektaktl towarzyszyszący otwarciu Stadionu Miejskiego w Poznaniu. Jest to pierwsza polska arena w pełni gotowa na EURO 2012. Ponad 30 tysięcy osób zasiadło na trzech trybunach oraz płycie boiska. Głównym punktem był koncert Stinga, który poprzedzony został występem Indios Bravos i Anny Marii Jopek. Około godziny 20.00 stadion rozpromienił się feerią barw świateł i laserów. Poznański stadion, który mieści ponad 43 tysięcy miejsc, jest stadionem typu "elite" i spełnia wszystkie wymogi UEFA, aby można było organizwać piłkarskie mecze. Poszczycić się również może dwoma największymi telebimami w Polsce (każdy posiadający 116 metrów kwadratowych powierzchni).
Poza mistrzostwami rozgrywać się na nim będą mecze dwóch poznańskich drużyn: Warty i Lecha. W związku z uroczystością, Poznań zaoferował darmowe przejazdy komunikacją miejską, specjalne parkingi oraz wolontariuszy pomagających przybyłym gościom. Pierwszy poważny test stadion przejdzie 17-ego listopada, kiedy Polska zagra w meczu towarzystkim z reprezentacją Wybrzeża Kości Słoniowej. Trzy pozostałe stadiony mają zaplanowane otwarcia po kolei do końca sierpnia następnego roku. Otwarcie Stadionu w Poznaniu było idealną okazją do testowania sprawności działania poznańskich służb: bezpieczeństwa, służb medycznych, transportu. Z całą pewnością można stwierdzić, że stadion spełnił postawione mu warunki.
“Gyaru” to slangowe określenie stylu mody czy teraz już subkultury, który powstał w Japonii, a obecnie pojawia się na zachodzie. Wszystko zaczęło się około 1991 roku, kiedy solarium i luźne skarpety stały się popularne wśród uczniów liceów (prawdopodobnie z powodu popowego idola nastolatek Namie Amuro). Tendencja ta doprowadziła w końcu do narodzin “kogyaru”, czyli uczennica liceum. Samo słowo pochodzi od angielskiego girl, które oznacza dziewczynę.
Jak wygląda przedstawiciel tej mody? Mocna opalenizna (kolory niemal pomarańczowe), rozjaśnione włosy, skrócone szkolne spódnice, nadmiernie ozdobione telefony komórkowe, ostry wręcz kreskówkowy makijaż.
Około 1997 r. pojawił się trend zwany “gyaru loco”. Była to dzika siostra “kogyaru”. Składała się ona z jeszcze bardziej ciemną, opaloną skóra, niemal platynowymi włosami, makijażem w stylu pandy, czyli oczy szeroko obmalowane czarną kredką i cieniem, ale nowością było powstanie slangu. Mniej więcej rok później zmieniono nazwę tej subkultury na “gonguro”. Rodzi się pytanie dlaczego ludzie podążają za tym trendem. Najprostszą odpowiedzią jest to, że chcą być modni. Moda jest najprostszym sposobem, aby wyrazić siebie. Mimo, że “gyaru” jest doyć oryginalne, stało się na tyle popularnym zjawiskiem, że w Japonii nikogo już nie dziwi. Bezpiecznie jest ubierać się jak wszyscy inni.
